O Autorze

Urodziłem się 31 lipca 1954 roku w Sopocie w izbie porodowej przy ulicy Obrońców Westerplatte (boczna od ulicy Bohaterów Monte Cassino, czyli słynnego sopockiego deptaku). Jeszcze przez rok lub dwa działała tam izba porodowa, a później sopocianie rodzili się w Gdańsku lub w Gdyni.

Mieszkałem wraz z rodziną (moja Mama, Babcia i Ciocia; rodzice rozwiedli się, gdy miałem chyba pół roku) przy ul. Fiszera 15, we wspólnym podzielonym na dwie rodziny mieszkaniu 4-pokojowym na drugim piętrze, w którym zajmowaliśmy dwa pokoje. Kuchnia, łazienka i przedpokój były wspólne. Zamieszkiwanie z obcymi ludźmi było uciążliwe, zwłaszcza że była to rodzina swarliwa, trudna we współżyciu, mająca w swym gronie alkoholika. To zresztą było powodem naszej wyprowadzki do Gdyni, kiedy miałem 18 lat, czyli w 1972 roku.

W 1961 roku zacząłem uczyć się w otwartej rok wcześniej Szkole Podstawowej nr 10 im. Fryderyka Chopina (dziś już nie ma tej szkoły). Była to ośmioklasowa tzw. tysiąclatka, a szkoły z tej serii budowano dla uczczenia 1000-lecia państwowości polskiej przypadającego w 1966 roku.

Następnie było sopockie II Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego. Trzeba było zdawać egzaminy. Pamiętam, że pracę z polskiego pisałem na temat noweli Hemingway’a „Stary człowiek i morze”.

Matura w 1973 roku i decyzja o wyborze wyższej uczelni. Była wówczas prosta: Akademia Medyczna w Gdańsku. Chciałem być psychiatrą, będąc 17-latkiem miałem za sobą większość akademickich i klinicznych podręczników psychiatrii; fascynowała mnie. Egzamin testowy na AMG oblałem haniebnie, zaliczając jedynie biologię, bo ją lubiłem i chętnie się uczyłem. Fizyka, chemia, język obcy… kompromitacja.

Przymusowy rok przerwy w nauce; trzy miesiące idiotycznej pracy w charakterze urzędasa w gdyńskim Przedsiębiorstwie Obrotu Spożywczymi Towarami Importowanymi.

W 1974 roku dostałem się bez większych problemów na pedagogikę specjalną na Uniwersytecie Gdańskim. Sądziłem naiwnie, że ta „nauka” będzie miała jakiś związek z psychiatrią. Ponad cztery lata studiów pedagogicznych w sensie poznawczym okazało się beznadziejną pomyłką. Ale jestem magistrem, choć pracę dyplomową pisałem z psychologii.

W 1978 roku, wkrótce po obronie magisterki, zatrudniłem się w gdyńskim Interklubie. Gdynianie pamiętają z pewnością ów klub, który w tamtym czasie należał do Związku Zawodowego Marynarzy i Portowców. Pracowałem tam jako tzw. kaowiec (instruktor kulturalno-oświatowy). Interklubu dziś już nie ma.

Pracując w Interklubie zacząłem współpracować z „Głosem Wybrzeża”, pisywałem tam od czasu do czasu różne artykuły, głównie o charakterze problemowym, społecznym.

W czerwcu 1979 roku redakcja zaproponowała mi etat. O tym jakie było kiedyś dziennikarstwo i jak trudno było przebić się w tym zawodzie napiszę zapewne osobno. 15 lipca 1979 roku rozpocząłem pracę w „Głosie”, najpierw, przez blisko półtora roku na stanowisku administracyjnym z obowiązkiem stałego pisania. W „Głosie” pracowałem od 1979 do 1994 i od 2000 do 2005, czyli do końca dni tej gazety.

Przeszedłem wszelkie stopnie wtajemniczenia w zawodzie dziennikarza prasowego, w tym także tzw. redaktora funkcyjnego.

W latach 1994 – 2000 byłem zastępcą redaktora naczelnego w także już dziś nieistniejącym Tygodniku Trójmiasto.

Pracując w „Głosie” publikowałem od czasu do czasu w prasie ogólnopolskiej, występowałem również w lokalnej telewizji (cykliczny program „Gdański dywanik”).

Upadek „Głosu” dla mnie oznaczał bezrobocie. To też temat na osobne wspomnienia. Przez rok z okładem, do 2009 roku, pracowałem w Czytelni Naukowej gdyńskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej jako młodszy bibliotekarz.

W tym miejscu, a więc w roku 2009 rozpoczyna się moja trwająca do dziś przygoda z filmem fabularnym, w roli scenarzysty filmowego.

Jestem autorem kilku książek z dziedziny literatury faktu: „Czas Skorpiona” (wspólnie ze Zbigniewem Żukowskim), „Randka z mordercą” (napisana pod pseudonimem Jan Saj) oraz „Czarny czwartek. Gdynia 1970” (wspólnie z Mirosławem Piepką). Napisałem również dwie książki dla dzieci wydane nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego: „Przygody Króla Jemioła” oraz „Alfabet dla najmłodszych. Podróże od A do Z”. Napisałem, wspólnie z Mirkiem Piepką, scenariusze dwóch kinowych filmów fabularnych: „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” (2011) w reżyserii Antoniego Krauze oraz „Układ zamknięty” (2013) w reżyserii Ryszarda Bugajskiego. „Czarny czwartek” obejrzało 720 tysięcy widzów, „Układ zamknięty” według niepełnych jeszcze danych (bez zagranicy) ma frekwencję przekraczającą 600 tysięcy widzów. Jestem autorem komentarza do filmu dokumentalnego „Czarny czwartek. Gdynia ’70. Dlaczego”. Obecnie, wspólnie z Mirkiem Piepką i Markiem Klatem pracujemy nad bodaj najpoważniejszym projektem w sensie rozmiaru przedsięwzięcia – scenariuszem filmu historycznego „Kamerdyner”.

Życie prywatne: wiele rozmaitych zainteresowań, ale praca scenarzysty pochłania mnie najbardziej. Dwa małżeństwa, dwie – dziś już bardzo dorosłe – córki. Mam wnuczkę, Zuzannę (rocznik 2012) i absolutnie rudego kota Rudolfa, 10-latka, diabetyka.

Wolny czas: najchętniej z dala od zgiełku, w lesie, nad jeziorami. Zagraniczne wyprawy w ogóle mnie nie kuszą, nie jestem ciekawy świata, w znaczeniu turystycznym. Chętnie zwiedziłbym jednak Europę, ale dla jej krajobrazów, Boże broń nie dla wielkich miast, kurortów, obleganych wybrzeży itp., choć… Paryż jest piękny i tam wróciłbym z przyjemnością na tydzień, może dziesieć dni.

To tyle w największym skrócie.

M.P.

© Copyright 2004-2017 - CMS Made Simple
This site is powered by CMS Made Simple Design by: cmsmstemplates.pl